Czwartek ze zbrodnią – miejsca zbrodni

O miejscach zbrodni mogłabym opowiadać do znudzenia. Słuchaczy, nie mojego 😉  Wyobraźnie podsuwa mi rozmaite obrazy i analizuję je od razu pod kątem wykorzystania w powieściach. Wyobraźnia to jednak nie wszystko, robię masę zdjęć, które mają pomóc mi potem przy pisaniu. O miejscach zbrodni w kryminale policyjnym i kryminale retro rozmawialiśmy z Grzegorzem Skorupski blisko godzinę, a moglibyśmy dłużej. Różnice, podobieństwa, sposób opisywania, realia, dostosowanie do fabuły itd itp.  Posłuchajcie zresztą sami.

Miejsca zbrodni

Nudy?

Moja babcia mówiła: „inteligentny człowiek się nie nudzi”. No niby i fakt, w domu można znaleźć całkiem sporo zajęć i nie mam tu na myśli sprzątania. Tak więc:

  • pracuję
  • piszę ( to też praca, ale specjalnie to rozdzieliłam, właściwie mam dwa etaty)
  • czytam
  • ćwiczę
  • uczę się języków
  • oglądam filmy i programy
  • rozmawiam ze znajomymi
  • razem z Grzegorzem Skorupskim rozmawiamy na wizji
  • hoduję sadzonki pomidorków (zamierzam posadzić w ogródku)
  • ogarniam dom
  • i pewnie robię jeszcze pierdylion innych rzeczy

… i mam wrażenie nudy i monotonii. Eh….

Cykl spotkań wirtualnych „Czwartek ze zbrodnią”

Być może zauważyli już Państwo, że miniony czwartek (02.04.2020) razem z Grzegorzem Skorupskim spotkaliśmy się z Państwem na FB, żeby porozmawiać o książkach i wszystkim, co jest z nimi związane. Tematem przewodnim spotkania był morderca w kryminale retro i współczesnym policyjnym i to, w jaki sposób go tworzymy.

Chcecie poznać przepis na zbrodniarza? Posłuchajcie!

Czwartek ze zbrodnią

Skoncentrowani na jedzeniu?

Przymusowe odosobnienie nie powoduje u mnie chęci posprzątania całego domu i w związku z tym nie mam świeżo umytych okien, drzwi, parapetów i zrobionego porządku w książkach.  Można powiedzieć, że pod tym względem nic nie uległo zmianie. Natomiast jeżeli chodzi o jedzeni, jest zupełnie inaczej. Niby siedzę i piszę, domownicy też coś tam robią, a oprócz normalnych posiłków:

  1. Zrobiłam ser camembert (będzie zapas, co zmniejszy potrzeby wychodzenia z domu).
  2. Przygotowałam wędlinę długodojrzewającą (j.w)
  3. Córka zrobiła batony musli (czyszczenie spiżarni z resztek rozmaitych rodzajów płatków)
  4. Nastawiłam ziarenka do kiełkowania, żeby mieć zielenię pod rękę (rzodkiewka, rukola i mieszanka „ostra”, ale nie wiem, co się tam kryje).
  5. Mąż robi właśnie piwo.

A ruchu jakby trochę mniej. Dobrze, że od jakiegoś czasu jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami orbitreka i mimo że nie kocham go ponad życie, to jednak codziennie ćwiczę na nim.

PS Może powinnam zacząć pisać książkę kucharską? Albo kryminał, gdzie jedzenie będzie odgrywało zasadniczą rolę?

 

 

Przymusowe odosobnienie

Lubie swój dom, dobrze się w nim czuję. Lubię swoją rodzinę i rozmawiamy codziennie, a nie tylko przy wyjątkowych okazjach. Mam komputer, internet, Netflix’a (telewizji nie mamy), pełno książek i orbitrek, na którym mogę trochę pochodzić. Rozmawiam ze znajomymi za pomocą komunikatorów.  Chodzę na spacery w odludne okolice. Pracuję zdalnie. Doskonale wiem, jak ważne jest ograniczenie kontaktów.  I…

… akurat teraz bym gdzieś sobie poszła między ludzi. Pojechała. Albo co.

Zamiast tego na razie upiekłam mufinki i przymierzamy się do scrabla.

 

Spotkanie w Warszawie

Walizka spakowana, za chwilę wsiadam w samochód i jadę do Warszawy 🙂

Znacie „Modę na Czytanie?”  Dzisiaj właśnie tam spotkam się z czytelnikami.